Aleksandra Pogorzelska

„Jedna rzecz” – moją książką roku.

Czy jedna książka może zmienić Twój sposób widzenia świata? Spowodować, że nagle zmienisz większość swoich nawyków, choć nie zmienisz celów?

CZASAMI JEDNA KSIĄŻKA – ZOSTAJE KSIĄŻKĄ ROKU

Tak, tak, do końca roku jeszcze trochę, a ja już ogłaszam książkę: ”Jedna rzecz” – Gary`ego Kellera moją książką roku! Czasami w naszym życiu pojawia się chwila, w której potrzebujemy wszystko uporządkować i zadać sobie pytanie: „Robienie jakiej jednej rzeczy przybliży mnie do realizacji mojego głównego celu, marzenia?” Kiedy kilka miesięcy temu zrobiłam sobie remanent w swoich strategiach działania okazało się, że jest u mnie coś nie w porządku z codziennymi działaniami. Cele długoterminowe zapisuję i realizuję, natomiast codzienne działania wykonywałam w totalnym chaosie. To często inni pisali mi rozkład dnia i tygodnia. Nowe sprawy wpadały nagle i dołączały spontanicznie do długiej listy tematów pilnych. Realizowałam je po kolei. Często pod koniec dnia pracy, w okolicach godziny 15:00, miałam poczucie wielu niezrealizowanych zadań. Zaczęłam sobie zadawać pytanie: skąd pojawiają się te dziesiątki spraw i kto mi je zleca? I wtedy zrozumiałam, że najistotniejsze sprawy nigdy nie krzyczą najgłośniej, często giną w natłoku codziennych czynności. Jak poukładać zadania, projekty, by służyły realizacji głównych celów? Książka Gary`ego Kellera „Jedna rzecz” spadła mi z nieba. I nie chodziło o to, że nie znałam teorii i badań, o których można w niej przeczytać. Ta książka wyciągnęła esencję z moich marzeń i pomogła mi podjąć decyzję o robieniu rzeczy, które przybliżą mnie do osiągnięcia głównego celu.

Żyjemy w czasach ogromnej dostępności do informacji, codziennie jesteśmy bombardowani nowymi wiadomościami, które na wiele godzin mogą odciągnąć naszą uwagę od  „jednej rzeczy”, która przybliża nas do celu. W efekcie po całym tygodniu zasypiamy z wyrzutami sumienia o wielu niezałatwionych sprawach. A może, jak mówi Keller w swojej książce: „tu nie chodzi już nawet o to, że mamy za mało czasu by zrobić wszystko co powinniśmy – ale że czujemy presję zajmowania się wieloma sprawami na raz przez cały czas”. Pierwszym krokiem jaki możesz zrobić (i jaki ja zrobiłam) to sporządzić listę wszystkich działań a następnie redukować je do działań, które zbliżają Cię do Twojego głównego celu. Możesz skorzystać z sentencji z opisywanej przeze mnie książki: „”sukces polega na robieniu wszystkiego co właściwe, a nie robieniu właściwie wszystkiego”. Trudno było mi skupić się i podjąć decyzję, jakie rzeczy będę robiła teraz, a które zostaną zapisane w pliku „gdzieś, kiedyś, potem”. Przy analizie każdego kolejnego zadania (obowiązku) zadawałam sobie pytanie: czy to działanie zbliża mnie do mojego głównego celu? (w moim przypadku celu o szybszej emeryturze oraz możliwości podróżowania przez kilka miesięcy w roku). Jeśli dane zadanie, projekt wpisywał się w realizację celu – umieszczałam go w mojej tabeli zadań. Mając listę moich działań – układałam je w plany miesiąca, tygodnia a następnie dnia. Mam stałe założenie, że kiedy pracuję w domu (środa, czwartek, piątek), kończę pracę o 15:00 wraz z przyjazdem autobusu z dzieciakami ze szkoły i przedszkola. Kolejne jest takie, że nie pracuję w weekendy. Tak rozpoczęłam kształtowanie nowego nawyku: pobudka w okolicach 7:00, ćwiczenia, śniadanie, wyprawienie dzieci do szkoły, lekcja aktualnie studiowanego kursu on-line, a następnie praca nad maksymalnie 3 kluczowymi dla mnie rzeczami (blog, podcast, materiały dla klientów). W wyznaczonym bloku czasu – odpowiadam na telefony i maile. Aha i około godziny 14:00 obowiązkowy trening (obecnie rowerowy). Najważniejszą sprawą, do jakiej namówiła mnie książka „Jedna rzecz”, to wyłączenie wszelkich komunikatorów (telefon, dźwięk przychodzącego maila, powiadomienia z Facebooka) w czasie pracy. To pozwoliło mi na maksymalną koncentrację na danym zadaniu. W ciągu pierwszej półtorej godziny pracy robię zawsze rzecz najważniejszą – bo wtedy uwaga i koncentracja są na najwyższym poziomie. W ten sposób zaczęłam kształtować nowe nawyki. Badania z londyńskiego College University przytoczone w książce mówią, że wyrobienie nowego nawyku to średnio 66 dni. W zależności od predyspozycji człowieka może to trwać od 18 do nawet 264 dni.

Żeby wyrobić w sobie nawyki potrzebna jest przede wszystkim umiejętność trzymania  dyscypliny (spać po minimum 8 godzin, wstawać tak, by zdążyć z planem, a wieczorem organizować się na kolejny dzień). Może Ci się to kojarzyć z niepotrzebnym rygorem i zbyt sztywnymi ramami działania. Ja każdego dnia motywuję się swoim celem w przyszłości, obmyślam szczegółowo jak będzie to wyglądało, kiedy go osiągnę i po chwili mam już energię do organizowania się. Pamiętaj też, że o 15:00 w piątek zaczynamy z rodziną weekend, a wówczas „hulaj dusza, piekła nie ma” 🙂 – Wyjaśniam, byś mnie dobrze zrozumiał, brak: wczesnego wstawania, odbierania telefonów, pracowania… za to: dużo leniuchowania, sportu, czytania z dziećmi.

Kiedyś wolne weekendy były dla mnie wielką pokusą, by choć chwilę popracować. Dziś trzymam się założonego celu o całkowitej regeneracji w wolne dni. I choć często kończę tydzień z poczuciem, iż została jedna czy dwie sprawy do dokończenia, z rozsądkiem przenoszę je na poniedziałek lub pierwszy wolny dzień. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko zawsze uda się dokończyć, a nagłe przypadki mogą rozbić nasz plan.

Godzę się z tym, że nie wszystko zawsze jest harmonijne i moje „dniówki u klientów” nie wypadają tylko na zaplanowany poniedziałek i wtorek. Czasami wpadają (choć już coraz rzadziej) sprawy niezaplanowane, a wtedy pojawia się dyskomfort i poczucie braku organizacji. Gary Keller pięknie ujmuje to w jednym z rozdziałów książki: „w życiu osobistym lepiej postawić na krótki cykl okresów dysharmonii, a krótkie okresy wytrącenia z równowagi pozwalają zachować łączność z najistotniejszymi sprawami, śledzić je i wyciągać wnioski na kolejne działania”. Wiem natomiast jedno: rodzina, przyjaciele, rozwój nas samych, to najważniejsze centra, o które chcę się troszczyć. Pracę zawsze mogę zmodyfikować i poukładać – z zaniedbanymi relacjami jest o wiele trudniej. Można więc powiedzieć za autorem książki: „w pracy umiejętna marginalizacja to podstawa. Jeśli masz poczucie, że jesteś tu gdzie chcesz być i robisz to, co konieczne – nawet jeśli do Twojego celu jeszcze daleko – pamiętaj, że odroczona gratyfikacja to domena mistrzów sukcesu”. Jeśli jesteś na początku budowania swojej wizji życia – zadawaj sobie po prostu mnóstwo pytań:

  1. Co lubię robić najbardziej? W czym jestem dobry?

  2. Co jest moją pasją? Jak mogę połączyć to z pracą? Jak zrobili to inni?

  3. Gdzie chcę być za rok? Jakie muszę dzisiaj podjąć działania by stało się to realne?

Chciałam Ci powiedzieć, że zadawanie pytań to najlepsza metoda naszego rozwoju. Rozszerza nam horyzonty i pozwala zobaczyć rozwiązania, jakich się nie spodziewamy. Pytania są motorem myślenia. Sposób formułowania stawianych sobie pytań decyduje o odpowiedziach, z których układa się nasz plan na życie i jego realizacja. I tu chciałam Ci przekazać główną myśl książki „Jedna rzecz”. Jest nią kluczowe pytanie: „jaką jedną rzecz mogę zrobić, ale taką, że gdy będzie już zrobiona, wszystko inne stanie się prostsze lub nieistotne?” Zobacz, czy zadając sobie to pytanie każdego dnia, porządkujesz plan zadań i Twoje działania. „Stawianie sobie decydującego pytania, to najlepszy nawyk, jaki możesz sobie przyswoić. Nieważne, czy szukasz odpowiedzi w małych, czy dużych kwestiach – zacznij od najbardziej istotnych spraw” – twierdzi Gary Keller. Możesz się wspomagać techniką karteczek z napisami: „dopóki jedna rzecz nie będzie zrobiona, wszystko inne jest mało ważne”. Nawet teraz, kiedy piszę dla Ciebie ten wpis, rozprasza mnie myśl o filmie, który mam do dokończenia. Nie wstanę jednak od stołu, dopóki ta jedna, najważniejsza dziś dla mnie rzecz nie będzie skończona!! 🙂 Ludzie nie decydują o swojej przyszłości – decydują o swoich nawykach i dopiero one kształtują ich przyszłość. Jakie Ty masz nawyki, które chcesz wprowadzić w swoje codzienne funkcjonowanie, a które wpłyną na realizację Twoich planów? Sekret powodzenia w realizacji celów polega na zarezerwowaniu czasu na dane działanie tak szybko, jak tylko możesz. Często ludzie dziwią się, że nie mam czasu w najbliższych dwóch miesiącach na zadania lub projekty, które chcą ze mną zrealizować. Nie mam go – bo już wcześniej zaplanowałam najważniejsze działania dla mnie, a wówczas inne sprawy muszą poczekać. Planowanie, to dla mnie sprowadzanie przyszłości w teraźniejszość, aby można było zająć się nią już dziś. Może nie uznasz za normalne, że mamy już z Wojtkiem zaplanowane wakacje w 2017 roku oraz 3 starty w triathlonie – ale taka jest właśnie nasza strategia działania. Wcześniejsze zarezerwowanie terminów gwarantuje nam, że wszystkie inne sprawy dopasują się do naszych priorytetów. Moje planowanie długoterminowe jest właśnie takiego rodzaju zabezpieczeniem się na przyszłość, by wakacje i starty na pewno się odbyły – bo są już w kalendarzu i są priorytetami.

Poukładanie sobie wszystkich spraw tak, aby skupiały się one wokół najważniejszych dla nas celów, to proces długotrwały. Potrzebujemy ustalić jakie są te cele oraz jakie codzienne działania wspierają ich realizację. Krok po kroku wprowadzamy nowe nawyki, których powtarzanie po kilkudziesięciu dniach zamienia się w automatyczne działania. Najważniejsze, byśmy umieli sprawdzać po drodze, gdzie już jesteśmy i czego nam jeszcze brakuje do zakończenia zadania. Po wielu latach trenowania triathlonu zdaję sobie sprawę, że trudno było zobaczyć siebie na podium Mistrzostw Polski w perspektywie 4 lat. To pierwsze doświadczenie z celem, jakim było osiągnięcie Mistrzostwa Polski nauczyło mnie jednak, że odroczona gratyfikacja działa,  a planowanie kolejnego celu było już dla mnie realne i motywujące. Zobacz, czy masz jakieś doświadczenia, które pokazują Ci, że dążyłeś do czegoś przez dłuższy czas i Twoje działania zakończyły się sukcesem? Jak budowałeś sobie plan? Jakie nawyki w tym działaniu były kluczowe? Czy możesz wykorzystać to doświadczenie w dążeniu do kolejnych celów?

W książce „Jedna rzecz” przywołane są badania Andersa Ericssona mówiące, że  „wirtuozeria w rożnych dziedzinach ma wspólny mianownik w postaci celowych, regularnych, wieloletnich ćwiczeń, dzięki którym mistrzowie staja się elitą”. Krótkie podsumowanie tych badań: wielu wybitnych wykonawców dochodzi do mistrzostwa w ciągu 10 lat, co oznacza że ćwiczą 3 godziny dziennie przez 365 dni w roku. Czy myślisz, że możesz wykonywać jedną rzecz, która zbliża Cię do Twojego celu trzy godziny każdego dnia? Badanie Ericssona pokazało również, że ludzie którzy osiągają założone cele (są mistrzami wydajności), sami szukają nauczycieli i konsultantów. Zastanów się proszę: czy masz w swoim otoczeniu kogoś, od kogo mógłbyś się uczyć? Czy możesz kogoś poprosić o wsparcie w ważnej dla Ciebie sprawie? Czy możesz napisać maila, odezwać się do znanego eksperta lub kogoś, kogo zdanie szanujesz?

Chciałam zwrócić Twoją uwagę na jedno ważne pytanie, które stawia autor mojej książki roku: „Jaką jedną rzecz możesz zrobić, ale taką, która gdy już będzie zrobiona przybliży Cię do Twojego celu”? Spróbuj przeanalizować te pytanie i sprawdź listę swoich planów i zaplanowanych działań. To może być pierwszy krok do poszukiwania Twojej „jednej rzeczy”.

Pomyśl: czy warto dziś zrobić choć jedną rzecz, by zmienić jakiś mały nawyk, który może mieć wpływ na Twoją przyszłość?

Wszystkie wielkie rzeczy zaczynają się od małych kroków i  małych zmian. Wierzę w Ciebie i życzę Ci powodzenia.

Ola Pogorzelska.