Aleksandra Pogorzelska

Sport i biznes – dlaczego potrzebne jest 10.000 godzin aby osiągnąć sukces?

Wczoraj, gdy nagrywaliśmy z Patrykiem Wójcikiem kolejny odcinek podcastu zastanawiałam się nad tym, co dokładnie miało wpływ na moją dzisiejszą postawę wobec budowania relacji z klientami biznesowymi? A w końcowym efekcie na sprzedaż moich usług i produktów?

Zaczynając przygodę z własną firmą, mocno skupiałam się na produkcie. Tylko i wyłącznie. Na oprawie merytorycznej usługi, na jej ciekawej nazwie. A potem czekałam, żeby to wspaniałe dzieło (moim zdaniem) ktoś kupił. Okazywało się, że tłumów nie było. Zaczęłam więc po prostu pracować z klientami – na początku były to urzędy, małe organizacje. Tam zdobywałam pierwsze szlify jako psycholog biznesu, czy coach. Powoli zaczynałam obserwować, iż jeśli wykonałam dobrze swoją pracę, klient do mnie wracał. I to nie raz, nie dwa, a kilka razy z nową propozycją. Wówczas nie łączyłam tego ze sprzedażą, raczej myślałam, że to zasługa mojej osoby. Nie dostrzegałam wagi działań, które miały miejsce wokół mojej pracy. Z kariery sportowej w triathlonie wyniosłam, że wszystko potrzebuje swojego czasu: zarówno zdobycie medalu Mistrza Polski, jak i przygotowanie oraz ukończenie zawodów IRONMAN (3800 m pływania, 180 km roweru i 42 km biegu). Wówczas zobaczyłam pewne prawidłowości, które łączyły moją sportową karierę z rozwijającym się biznesem. Trening w triathlonie jest długotrwałym i czasochłonnym przedsięwzięciem, któremu poświęcasz dużą część swojego życia (kiedy tylko trenowałam i studiowałam było to niemal 80% mojego czasu).

Znacie pewnie obliczenia przedstawione przez Malcolma Gladwella (dziennikarza New York Times, autora bestsellerów) opisujące, że do osiągnięcia mistrzostwa w danej dziedzinie potrzeba nam około 10.000 godzin praktykowania. Tyle nasz umysł potrzebuje, aby nauczyć się danej czynności i wykonywać ją w płynny sposób. Kiedyś Robert Korzeniowski Mistrz Olimpijski w chodzie sportowym powiedział mi, iż 10.000 godzin to w jego przypadku około 6 lat. Czy zakładając własny biznes lub rozpoczynając treningi mamy świadomość ile czasu potrzeba do osiągnięcia płynności w danej dziedzinie? Często (już w biznesie) nachodzą mnie wątpliwości, czemu jeszcze nie udała mi się realizacja tego, czy innego celu? Wówczas wracam myślami do triathlonu i wspomnień, ile godzin musiało upłynąć, zanim nauczyłam się dobrze rozumieć trening oraz reakcje swojego ciała.  Oh, naprawdę wiele. Mój mąż Wojtek mawia, że mimo iż trenujemy (teraz już amatorsko do 6 godzin w tygodniu) już 21 lat, to wciąż dowiadujemy się nowych rzeczy o swoim ciele i jego możliwościach, a porażki i potknięcia w treningu nie są nam obce.

Biznes i sport to przede wszystkim dynamika – nic nie jest takie samo w kolejnych latach – zmieniamy się my, zmieniają się nasze możliwości, zmienia się otoczenie i jego potrzeby. To, co rok temu było potrzebą mojego klienta, dziś już nią nie jest. A tylko dzięki mojej wnikliwej obserwacji oraz rozumieniu tych potrzeb jestem w stanie podążać za klientem i zmieniać swoją ofertę (produkt). Tak jak w sporcie każdego dnia wyciągałam informacje zwrotne z odbytego treningu, czy zaliczonych z pomyślnością (niezależnie od wyniku) zawodów, zapisując je w dzienniczku treningowym, tak pracując z klientami zbieram dane. Analizuję je, zadaję pytania i przede wszystkim podążam za procesami klientów, tym samym pomagając im osiągać kolejne cele. Ważne ze względu na rozwój ich organizacji jak i ich samych. Sport i biznes to dla mnie rozwój, który każdego dnia przynosi satysfakcję i chęć na więcej działań. Przez ostatnie lata doskonalę siebie w umiejętnościach pracy w biznesie, szukam nowych rozwiązań, buduję swój mały sukces. Zmieniam się, ale też przeżywam porażki, które są dziś dla mnie źródłem najlepszej informacji zwrotnej, która często winduje mnie wiele „kilometrów” w górę. Jeśli miałabym Ci powiedzieć na czym opieram swoje codzienne działanie, którym jest praca z klientami oraz sprzedaż produktów, to zdecydowanie jest to pasja tworzenia czegoś nowego – z każdym klientem tworzymy zupełnie nowy zespół celów, zamieniający się często w dynamiczną strategię jego organizacji. To właśnie obserwacja procesu zmiany organizacji oraz umiejętność reagowania na bieżąco poprzez zadanie dobrego pytania (coaching), podpowiedzenie rozwiązania z innego biznesu (mentoring). To właśnie te wszystkie rzeczy cieszą mnie tak samo jak wyjście z dzieciakami na rower, czy z mężem na trening. Pierwsza jest pasja. W kolejnych odcinkach i wpisach na moim blogu opowiem Wam o analogiach sportu i sprzedaży. Tymczasem życzę Wam miłego tygodnia.